Bo jestem dobra na serce Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu stanowią własność intelektualną jego właścicielki i podlegają ochronie prawnej. Ich kopiowanie i powielanie wymaga zgody autorki.
Kto mnie ogląda? " "
A może by gdzieś osiąść na stałe?
Blog > Komentarze do wpisu

Mój ogród

Mój ogród wiejski przejęłam w posiadanie trzy lata temu. Pół hektara bardziej lub mniej przemyślanej twórczości dotychczasowych posiadaczy.  Nie usuwam żadnych roślin, a nowe wkomponowuję w stare, nieprzemyślane nasadzenia.  Od późnej zimy staję się maniakiem allegro, wyszukując coraz to ciekawsze okazy. Na półkach rosną sterty czasopism ogrodniczych, które czytam od deski do deski i wyciągam z nich co ciekawsze kąski. W moim ogrodzie nigdy nie będzie aksamitnej,  szmaragdowej i posadzonej na wyrównanym terenie trawki. Rolę bezkonkurencyjnej kosiarki spełnia Grom, który zna różnice pomiędzy   roślinami ozdobnymi, krzewami i drzewami owocowymi a mleczami i soczystą zieloną trawą i tych pierwszych nie rusza. Raz zdarzył się wyjątek, kiedy zeżarł mi dzięgiela litwora. Wybaczyłam mu, bo przecież roślinka średnio ozdobna,  a z liści nalewki się nie robi. Grom (pierwsze imię Satanista), inaczej zwany Profesorem, lub przeze mnie Myszką, to koń, który padł ofiarą działań zbyt ambitnych pierwszych właścicieli. Po ojcu skoczku, zmuszony był, od najmłodszych lat do intensywnego treningu. Skończyło się poważnymi kontuzjami. Aktualnie, Pan w poważnym wieku zmaga się z dolegliwościami nabytymi w wieku młodzieńczym i służy dzieciom za atrakcję jeździecką. Jest niesamowity, kiedy dosiądzie go maluch.  Stąpa tak ostrożnie, jakby bał się uronić kroplę wody ze szklanki niesionej na grzbiecie. Jego towarzyskość objawia się w obwąchiwaniu gości siedzących w ogrodzie, co nie każdy lubi i toleruje, ale musi mu wybaczyć.

Miało być o ogrodzie, a zboczyłam na temat konia. Wybaczcie ale on jest nieodłączną częścią mojego ogrodu.

cdn...

środa, 25 lutego 2009, emka1216

Polecane wpisy

  • obfitość

    Czerwiec naznaczył ogród obfitością kolorów, kształtów i zapachów. Bez komentarza :)

  • cisza wieczorna

    No i skończyło się dobre. Jutro do pracy dalej ciągnąć codzienny wózek. Wczoraj gościliśmy w sąsiedniej wsi, na zaproszenie Pani Janiny hrabiny Tyszkiewicz-Łąck

  • pierwszy raz... tego roku

    Dwa ostatnie szare miesiące przyprawiały mnie o nastrój nieprzystający do kontaktów międzyludzkich i blogowania. Po raz pierwszy w życiu tak dotkliwie odczułam

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
mag-43
2009/02/25 21:46:43
koń jako kosiarka to pomysł przedni, kozy się nie sprawdzają, jadą równo wszystko, kwiaty, krzewy, trawę zostawiając na później
-
2009/03/02 16:58:49
Zastanowiłem się co by Grom (czyli Satanista) (czyli Profesor) zrobił ze mną na grzbiecie? Patataj? ;-)
-
emka1216
2009/03/04 21:39:11
Zależy Marku od jego humoru.
-
ebe4
2009/03/28 23:26:06
...zakochuję sie w Twoim ogrodzie:) (wybacz;p)
-
emka1216
2009/04/03 10:05:50
Ja jestem w nim zakochana od dawna. Z niecierpliwością czekam na chilę kiedy będę go mogła pokazac w pełni rozkwitu.