Bo jestem dobra na serce Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu stanowią własność intelektualną jego właścicielki i podlegają ochronie prawnej. Ich kopiowanie i powielanie wymaga zgody autorki.
Kto mnie ogląda? " "
A może by gdzieś osiąść na stałe?
sobota, 22 stycznia 2011
 

Dzisiaj dzień był słoneczny, lekko mroźny i tak ogólnie rześki i nastrajający optymistycznie. Szczególnie radośnie było w malutkim, przydomowym ogródku Pani Kasi.

 

Jej wierzba urodziła bazie

From styczeń

i jak tak dalej pójdzie, miękkie kotki obsypią całe drzewo.

 

Wierzyć się nie chce, że to styczeń.  Mam smak  na życie. Energia zaczyna mnie rozpierać. Mam nadzieję, że to objaw zdrowia, a nie zaprzestania pylenia czegoś tam, na co reaguję bardzo nieciekawie.

 

O tym, że to jednak środek zimy, przypominają hiacynty hodowane w domu. Całe szczęście już niedługo przeniosą się do ogrodu.

środa, 19 stycznia 2011

Tym razem będzie o zbieractwie wsiowym, czyli o świniach na wsi.

 

Nasza poczciwa świnia domowa pochodzi od dzika, który został udomowiony ok. 7 tysięcy lat temu w Azji.  Podobno długo ją udomawiano i bardzo, podczas tego procesu, zmieniono jej charakter, nawyki i fizyczność. Na przykład ze zwierzęcia nocnego świnia stała się dziennym i diametralnie zmienił się jej okres rozrodu. Dziki przodek ponoć miał jeden cykl rozrodowy w ciągu roku, nasza świnia ma tych cykli o wiele więcej. Jest inteligentnym ssakiem o skłonnościach socjalnych. Podobno, gdzieś kiedyś wyczytałam, ma zdolności telepatyczne. Największą znaną świnię wyhodowano w 1939 w Karolinie (USA), ważyła 863,6 kilograma, nazwano ją Big Boy - Duży chłopiec. Świnie w sztuce symbolizują oczyszczenie, odrodzenie, ofiarę, obfitość; suszę, zimno, otchłań; zmysłowość, zepsucie, nieczystość, nieczyste pożądania, upadek moralny, rozwiązłość, sprośność; tępotę, ciemnotę, głupotę, nieuctwo, nieokrzesanie, brud; profana; diabła; niewdzięczność, pretensje; skąpstwo, chciwość, łapczywość, żarłoczność; wulgarność, nieczułość, egoizm, złośliwość, brak godności, nienawiść, wzgardę, arogancję, przewrotność, upór; gnuśność, lenistwo, ospałość. (za: http://www.symbolizm.obrazy-olejne.org/symbol-swinia/636/).  

Wg współczesnych przesądów świnia to symbol szczęścia i powodzenia finansowego. Pierwszą świnię, tę grubą zieloną, „na szczęście”,

 

dostaliśmy w drugim roku naszego gospodarzenia na wsi. To ta zielona, która na cześć jednego z naszych pracowników ochrzczona została Lechu. Kolejne posypały się jakoś tak niezauważalnie i powstała, właściwie w sposób przez nas niezamierzony, kolekcja.

 

Na razie świnie zajmują dwie półeczki, ale kolekcja, dzięki życzliwym na ludziom, powiększa się. Są wśród nich wyjątkowo kiczowate egzemplarze.

 

Są zabytkowe,

 

artystyczne  i obsceniczne.

 

No i wiele, wiele innych.  Stoi sobie, więc nasza kolekcja, szczęście nam przynosi, pieniądze mam nadzieję zacznie i od czasu do czasu wędruje do zmywarki w celu odświeżenia. I to by było na tyle w temacie kolekcji.  Poza kolekcją to w gospodarstwie pojawiło się też świnek sześć.

P.S. Jeszcze jedno, kiedy przyśni wam się świnia to zwykle oznacza dobre wieści, chyba, że jest wychudzona (gorsze czasy) albo ubijana (nieuczciwe dochodzenie do pieniędzy, które obraca się przeciwko nam).  Śnijcie, więc o świniach wypasionych i żywych.

wtorek, 18 stycznia 2011

Ziemianin po raz kolejne bierze udział w konkursie na bloga roku. Jezeli przypadł Wam do gustu jego blog zapraszam do głosowania. Żeby oddac głos należy na nr 7122 wysłac sms o tresci H00356 (00 oznacza zero zero) - 1,23 brutto. Pozdrawiam

poniedziałek, 17 stycznia 2011
niedziela, 16 stycznia 2011
 

Jak zwykle ostatnio pogoda nas zaskakuje. I nie jest to stwierdzenie ironiczne, ale jak najbardziej poważna konstatacja faktu. Dzisiaj jest dzień szesnasty stycznia a na dworze temperatura dochodziła w słońcu do 15 stopni. Odwilż na całego. Właściwie trudno mówić o odwilży, ziemia pod śniegiem nie zamarzła. Jest napita wodą i nie przyjmuje wody z topniejącego śniegu, co spowodowało, że w piwnicach naszego domu pojawiła się woda, którą trzeba wypompowywać. Zdarzyło się to po raz pierwszy odkąd tu mieszkamy. Boję się że będziemy zmuszenia w lecie odkopywać dom i od nowa go izolować.  Zauważyłam, że w ciągu jednego dzisiejszego popołudnia ruszyły wszystkie cebulowe, które powinny jeszcze przez co najmniej miesiąc słodko spać pod ziemią. Domowa wiosna, kupowana w kwiaciarni, właściwie jest na tym samym etapie rozwoju, co ta za oknem.

 

Najbardziej boję się o róże, które już naprawdę desperacka pchają się od rozpoczęcia pełnego  rozwoju.

 

Nieprawda, boję się również o magnolie, ambrowca, figowca i wszystkie inne. Dzisiejsza pogoda i ta zapowiadana na najbliższe dni, zmusiła mnie do odkrycia roślin przykrytych w celu ochrony przed mrozem. Trzymanie ich w otulinowych namiotach, grozi niestety przegrzaniem. Mam tylko nadzieję, że nie zostaniemy zaskoczeni kolejną falą mrozów.  

 

Z tęsknoty za prawdziwą wiosną posiałam bazylię i lawendę na rozsady, podzieliłam kupioną bazylię, posadziłam ząbki czosnku, które zaczęły wypuszczać zielone pędy (będzie czosnkowy szczypior) i oczywiście posiałam rzeżuchę, którą mam nadzieję skonsumować w przyszłym tygodniu.

środa, 12 stycznia 2011
 

Sprowokowana wpisem Oksyd o wypełniaczach przestrzeni, pozwolę opisać sobie moją małą kolekcję takowych. Pierwszą figurkę dostałam od rodziców na swoje osiemnaste urodziny, czyli dokładnie ... lat temu, również 12 stycznia.  To ta najwyższa, z ułamaną laską.  Od tego czasu je zbieram. Nazywam te figurki dziadkami z sercem na dłoni. Długo nie wiedziałam, co symbolizują, ale czułam, że coś dobrego. Dopiero sześć lat temu pewien antykwariusz na Krecie, u którego nabyłam dziadka z kości słoniowej, powiedział mi, że sprowadzają długowieczność i zdrowie na właściciela i domowników.

 

Zainteresowałam się bliżej i ustaliłam, że to, co uważałam za serce jest brzoskwinią, której trzymanie w dłoniach, w kulturze chińskiej, oznacza długowieczność właśnie. Tak też tłumaczy jej symbolikę feng shui.  Brzoskwinia to chiński symbol wieczności, zdrowia, długowieczności i małżeństwa.

 

Po wgłębieniu się w temat, dowiedziałam się, że moje dziadki to portrety jednego z trzech gwiezdnych bogów chińskich, Shou Xing’a inaczej Nan-chi Lao-jen’a czyli chińskiego boga Długowieczności, zwanego także Starcem Bieguna Południowego. Jest zawsze przedstawiany z wydłużoną, łysą czaszką oraz długą brodą, z brzoskwinią w dłoni, albo w jej wnętrzu. No i według mnie, ma bardzo dobrotliwą twarz.

 

To najbardziej szanowany autorytet chiński d.s. długiego życia, decydujący właśnie o jego długości. Cała trójca to Lao Shou Xing, Fu Shin i Lu Shin. Potocznie nazywa się ich Lu, Fu i Shou. Lu Shin odpowiada za karierę zawodową, Fu Shin za powodzenie rodziny, no a nasz Lao Shou Xing, jest odpowiedzialny długowieczność. Czasami przedstawia się go z jelonkiem symbolem nieśmiertelności. 

 

  W domu należy mieć wszystkie trzy figurki a postawić je trzeba wysoko i skierować południowy wschód. No i tak wygląda moja pierwsza kolekcja.

 

O świniach napiszę następnym razem. A o brzoskwiniach i legendach chyba też. Wciągnęły mnie.

wtorek, 11 stycznia 2011
niedziela, 09 stycznia 2011
 

Słońce wczoraj zachodziło amarantowo. Zastanawiałam się, co to oznacza? Dzisiaj już wiem, słońce przedzierające się przez chmury. Jest w ogrodzie kilka zakątków, które zawsze podczas zwykłego swojego obchodu odwiedzam. Ze zdumieniem, wbrew lampkom świecącym na gałązkach,  zauważyłam, że roślinom zaczęły czerwienić się pąki liściowe, a oczary i kalina przygotowują się do kwitnienia.

 

Kalina Down chyba po raz pierwszy w tym roku zakwitnie jak jej gatunkowi przystało, to znaczy w lutym. Nareszcie zobaczę jak wyglądają jej kwiaty na tle śniegu.  Odwilż spowodwała kolorowe ożywienie w ogrodzie.

 

Dzień coraz dłuższy, a choinka cały czas stoi!

 
sobota, 08 stycznia 2011
 

Wpis miał się nazywać "Różne oblicza odwilży", jednak uświadomiłam sobie, że moje zdjęcia do zdjęcia wiejskie. Opisując odwilż w mieście, powinnam pstryknąć kilka fotek upstrzonych psimi kupami trawników, zniszczonych mrozem ulic i warstwy soli leżącej na chodnikach.

 

 A przecież na moich zdjęciach jest zwykła wiejska  droga, asfaltówka – dojazdówka, pola  i trochę wyglądającego spod śniegu rzepaku.  Fakt, śnieg brudny,

 

ale o ile przyjemniejsza jest ta odwilż od tej miejskiej.

piątek, 07 stycznia 2011
poniedziałek, 03 stycznia 2011
 

No to już mamy po łykendzie sylwestrowym, który tego roku nam się udał, bo dopiero trzeciego stycznia człowiek do pracy poczłapał. Mnie nowy rok przywitał bólami wrzodowymi, które jednak, i całe szczęście, pełną mocą objawiły się dopiero drugiego dnia stycznia i nie popsuły mi zabawy, a przede wszystkim spotkania z przyjaciółmi. Jak co roku, zaprosiliśmy chętnych do przywitania Nowego Roku w naszym domu.  Nie zawiedli. Tę noc spędziliśmy w gronie osób dobrze sobie nawzajem życzących i dobrze się ze sobą czujących. Czego więcej potrzeba? Wieczór rozpoczęliśmy od degustacji nalewek. 

 

Podczas degustacji przygotowany został stół,

 

na który astępnie wjechały specyjały przygotowane przez naszych gości i przez nas.  O doznaniach kulinarnych niewątpliwie będzie można poczytać na blogu Ziemianina. Każdy z gości, na szczęście, przy nakryciu znalazł kominiarza stojącego  w koniczynie czterolistnej i czapeczkę, którą każdy karnie włożył na głowę. Niektórym jedna nie wystarczyła!

 

 Po wystrzeleniu o północy fajerwerków, powędrowaliśmy na zabawę do świetlicy wiejskiej rozruszać zastałe kości, tańcząc przy zagłuszającej myśli muzyce.  Wieczór zakończony został degustacją słodkości, poczynionych przez szanownych gości, po której rozeszli się oni do łóżek, a Pani domu, doprowadzając go, do jako takiego stanu, położyła spać kominiarzy i również udała się przytulić głowe do poduszki.

 

Często zastanawiam się, czy ta cezura ma jakikolwiek sens i czy rozsądnie robimy dzieląc lata i oczekując od każdego następnego roku czegoś nowego i lepszego? Tylko czy rozsądek, jest w tym przypadku tym, czym kierować się powinniśmy? Pomimo wątpliwości,  niech tradycji stanie się zadość.  Mamy Nowy, 2011, Rok.  Ciekawe jaki będzie?

P.S. Mamamarzynia, te ciasteczka to tzw "piwoszki" do barszczu.

sobota, 01 stycznia 2011
From sylwester

Wszystkim bardzo dziękuję za życzenia i wszystkim Wam życzę Szczęśliwego Nowego Roku.