Bo jestem dobra na serce Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu stanowią własność intelektualną jego właścicielki i podlegają ochronie prawnej. Ich kopiowanie i powielanie wymaga zgody autorki.
Kto mnie ogląda? " "
A może by gdzieś osiąść na stałe?
środa, 16 stycznia 2013
 

Pourlopowałam sobie. Siedziałam w chałupie, spałam do oporu, telefonów nie odbierałam i wszystko miałam w ... głębokim poważaniu. No nie do końca jest to prawda. Moje sumienie nie dało mi, w związku z tym miałam tylko mniej więcej. Czas spędzałam ze Szczęściem Moim i naszymi zwierzakami. Wacek dzielnie sekundował mi przy komputerze. Zważywszy na to jakimi tematami się interesował, nie wiem czy nie powinniśmy się bać ;)

 

A w ogóle to koty stały się zimowo nienażarte i wciąż okupują kuchnię w celu wyłudzenia  kolejnej porcji karmy.

 

Albo podglądają zza węgła czy czasem nie robimy czegoś do jedzenia.

 

Najchętniej zasiadłyby za nas przy stole i pożerały nasze obiady. Spadł śnieg.  A jak śnieg to i świat bielszy, czystszy i ładniejszy. Psy szaleją ze szczęścia bo przybyła im nowa zabawka.

 

Kaja skutecznie  prowokuje dostojną Herę, która uważa ją za swoją przybraną córkę i pozwala na wszystkie szaleństwa rozpieszczając grubaśnicę.

Dobrze mi było ....

wtorek, 08 stycznia 2013

Pohasałam trochę po ogródku, dobezpieczyłam roślinki, przemroziłam nogi i przemoczyłam nogawki od dresu, bo nie chciało mi się iść po odpowiedni sprzęt nożny. Stwierdziłam jedno, jeżeli temperatura powyżej zera utrzyma się przez następne dwa tygodnie, wiosna zawita do ogrodu na całego. To, że oczary szykują się do kwitnienia to nic takiego, w końcu to zimowe krzewy,

ale arcydzięgiel puszcza nowe pędy!

 

Mam nadzieję że przeżyje, bo lubię to zielsko. Ptaszydła obżarły swoje naturalne karmniki.

Zostawiam zwykle na zimę owoce i jagody na krzakach, właśnie z zamiarem dokarmiania ptaków i stwierdzam, że owoce rosa rugosa wyglądają bardzo atrakcyjnie po wydziobaniu wnętrz.

Szczególnie na tle szarej zimy, nie zimy. 

poniedziałek, 07 stycznia 2013

No i uczynił się nam 2013 rok. Dawno się tak nie uśmiałam, jak podczas tegorocznej nocy sylwestrowej. rechotaliśmy i rechotaliśmy. Wprawdzie fajerwerki były nędzne, ale w nowy rok weszłam uśmiechnięta i na luzie. 

Zresztą co do fajerwerków, przestaliśmy strzelać, ze względu na zwierzaki. I tak dosyć mają już stresu za sprawą odgłosów ze wsi. Aktualnie czekam na kolejne urodziny.  Wzięłam sobie tydzień  urlopu, siedzę na wsi i pilnuję spania. Szczęściu Mojemu zaznaczyłam, że skoro nie zabiera mnie nigdzie na romantyczne wakacje, ma mi pozwolić spać i nic nie robić. Śpię więc do oporu, a ponurość za oknem sprzyja temu. Zakopuję się pod kordłę i rozkoszuję możliwością wylegiwania. Niestety z nic nie robienia, nic nie wyszło. Ale to chyba dlatego, że nie umiem tak. Koziorożec! Obarczona jestem tym znakiem i uginam się pod ciężarem odpowiedzialności za godne go reprezentowanie. Tak ogólnie fajny jest, tylko nic mu nie wychodzi bez wysiłku. A przydałby się jakiś maleńki fuksik, żeby choć raz! Choćby w totka. Niestety znak zodiaku warunkuje moje bytowanie na tym świecie wyskrabuję więc co mogę pazurkami i kropelka za kropelką drążę skałę. Żebym tylko zdążyła ją wydrążyć do końca.  ;) Zakładam więc okularki i pracuję.

Ostatnio zresztą coraz częściej w szkłach na nosie. Cóż jak napisałam wcześniej, zbliżają się kolejne urodziny ;)