Bo jestem dobra na serce Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu stanowią własność intelektualną jego właścicielki i podlegają ochronie prawnej. Ich kopiowanie i powielanie wymaga zgody autorki.
Kto mnie ogląda? " "
A może by gdzieś osiąść na stałe?
czwartek, 30 kwietnia 2009

Uwielbiam czytać książki kucharskie.  Tak „uwielbiam”, słowo nieco afektowane, ale doskonale oddaje mój stosunek do przedmiotu. Posiadam  jednak zasadniczą wadę, że nie lubię zbyt dużo czasu spędzać w kuchni.  Zamiary zwykle mam imponujące, jednak przedłużający się czas przygotowania potrawy do prowadza mnie do szewskiej pasji. Ma się samo zrobić i już!!!. W książkach więc kucharskich, wyszukuję potrawy, których przygotowanie pochłania najmniej czasu. Jedną z zakąsek spełniających ten warunek,  jest papryka nadziewana masa serową, oczywiście przepis zmodyfikowałam na własną modłę.  Ale nie taką zwykłą masą.

 Należy wziąć trzy rodzaje sera: żółty, topiony i biały (najlepiej nadaje się taki trochę gęstszy homogenizowany). Dokładnie je razem utrzeć w proporcjach zależnych od zapotrzebowania smakowego. Chodzi o to, że masa ma być zwarta, nie lejąca. Masę serową doprawiamy w zależności od aktualnego zapotrzebowania.  Ja zwykle walę czosnku ile wlezie, do tego wędlinki różowej, trochę zielonego dla koloru, oczywiście przyprawy takie jak sól, pieprz (rodzaj zależny od upodobań) i inne. Oczywiście masa może być rybna, szpinakowa, koperkowa itd., itp. W ogóle to w każdym smaku, byleby pasował do papryki. Paprykę przygotowujemy, odcinając ogonek i wydrążając ją poprzez oczyszczenie z pestek i białych, lekko gorzkawych części wnętrza. Masę ładujemy do środka papryki na wcisk. Odstawiamy na co najmniej godzinę do lodówki, na najchłodniejsza półkę. Po schłodzeniu ,ostrym nożem, kroimy ją w poprzek na plastry  na szerokość ok. 1cm.  Układamy na okrągłym talerzu, tworząc kwi,at.

Ja zwykle nadziewam paprykę żółtą, zieloną i czerwoną i mam kwiaty o różnokolorowych  płatkach.  Niestety nie mam zdjęcia mojego półmiska. Ni stąd ni z owąd, prawie o północy,  nabrałam apetytu na plasterek takiej papryki, ale składników  w domu brak. Moim ślinotokiem dzielę się jednak z Wami i przedstawiam Pan Owada zbierającego półprodukty służące  produkcji bardzo zdrowego  miodu.

wtorek, 28 kwietnia 2009

Po powrocie ze Słońska, w którym napatrzyłam się na niezliczoną ilość cudów natury, o których najbardziej zajmująco i obrazowo będzie pisał na Plamce Krogulec; w którym uraczyłam się karkówką Ziemianina; a przede wszystkim, w którym poznałam osobiście Fellicjanę, osobę wyjątkową, ciepłą, obdarzoną poczuciem humoru i niezwykle zajmującą, starczyło mi jeszcze czasu, żeby pogrzebać w moim ogrodzie. Udało mi się zmontować cztery pergole i posadzić przy nich róże. Dwie pergole stoją  po bokach huśtawki. Jeżeli ktoś posiada wyobraźnię, widzi na tych gołych prętach pnące i pachnące kwiaty i wie jaką przyjemnoscią będzie przysiąść na huśtawce i powdychać ich zapach.  Zdążyłam również sfotografować mój klomb przed przekwitnięciem tulipanów. A kolory na nim są fantastyczne.

A w ogóle to wiosna się porobiła i zaczynają kwitnąć jabłonie, a to znaczy, że świat nie jest taki zły.

Wiem, że Krogulec opisze wszystko to co naprawdę interesujące było w Słońsku, ale ja Wam życzę dobrej nocy z przesłodzonym z lekka zachodem słońca, z betonki zrobinym,  nad słońskim  rozlewiskiem.
piątek, 24 kwietnia 2009

Dzisiaj dotarłam do domu na wsi o zachodzie słońca. Zawsze po przyjeździe ładuję akumulatory w moim ogrodzie. Dzisiaj przywitał mnie kwitnącymi czereśniami (które zresztą zakwitły już w zeszłym tygodniu) i wiśniami, których szpaler mam mieć przed oknem sypialni. Do domu weszłam dopiero o zmroku i bardzo dobrze się z tym czuję.

22:18, emka1216 , ogród
Link Komentarze (5) »
środa, 22 kwietnia 2009

Prawdę mówiąc, grzechem byłoby narzekać na pobyt w mieście, jeżeli po porannym przetarciu oczu nie spogląda się na ścianę kolejnego mrówkowca, ale na rozkwitające drzewa owocowe. Chociaż esteta powie, że ten wielki budynek w oddali wyjątkowo szpeci. A dla mnie jest znakiem czasu.

Na parapecie też mam kolorowo. Gdyby nie ten samolot, który akurat ma drogę lądowania nad moim domem. Cóż znak czasu!

Zanosi się na burzę. Całe szczęście na tym zdjęciu nie ma znaku czasu. Chociaż tam w oddali, na horyzoncie?  Pomimo jednak tych wszystkich znaków stwierdzam, że w mieście mieszkam również w miejscu wyjątkowym. Przestaję więc marudzić i cieszę się, że mam czym.

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Wróciłam własnie od Pani Halinki, która wymasowała mnie po katorżniczej pracy w ogrodzie. Katorżniczej? Tak. Układanie kaminnej kostki jest pracą katorżniczą i nikt mi nie powie, że może być inaczej. Zaparłam się jednak i ułozyłam. W efekcie nie spałam pół nocy z niemożności przewrócenia się z boku na bok. Całe szczęście miałam dzisiaj zaplanowaną wizytę u Pani Halinki, która wygoniła z mojego ciała cały ból, wygłaskała mnie i pobudziła zmysły, w taki sposób, że czuję się jak w tej piosence:

niedziela, 19 kwietnia 2009

W zeszłym roku posadziłam na klombie szachownice. Niezrażona ich niezbyt przyjemnym zapachem cebul i kwiatów, skuszona dostojnym pięknem kwiatów korony cesarskiej i delikatnością mniejszych szachownic, postanowiłam wiosną cieszyć się ich widokiem. Szachownice to rośliny cebulowe z rodziny liliowatych. Nazwa rodzajowa Fritillaria pochodzi od łacińskiego słowa fritillus co oznacza kubek do gry w kości i odnosi się do kształtu kwiatów. W Polsce używane są dwie nazwy tych roślin - szachownica lub korona, które również związane są z ich wyglądem. W warunkach naturalnych rosną na terenach gdzie jest ostra zima, wilgotna wiosna i suche i gorące lato. Występują w Europie Środkowej, Alpach, Pirenejach, w basenie Morza Śródziemnego, Azji Środkowej, Chinach, Ameryce Północnej i na Dalekim Wschodzie.
Do rodzaju Fritillaria zalicza się do dwustu  gatunków. W zależności od źródła mówi się o dwustu albo stu. Rozbieżność jest więc zasadnicza. Nazewnictwo gatunkowe jest skomplikowane i często ten sam gatunek ma kilka różnych nazw. W Polsce, w warunkach naturalnych rośnie jeden gatunek - szachownica kostkowata o koronie purpurowej z jaśniejszymi plamami ułożonymi w szachownicę i jest pod całkowitą ochroną W ogrodzie Szachownice wymagają stanowiska słonecznego, gleby bardzo żyznej, lecz przepuszczalnej, dobrze zdrenowanej. Źle rosną na stanowiskach mokrych oraz w towarzystwie gatunków o zbyt ekspansywnym systemie korzeniowym. Zbyt wczesne zaschnięcie roślin może spowodować, że  cebulki zdrobnieją. Szachownice mogą rosnąć na tym samym miejscu kilka lat pod warunkiem, że latem będą mieć okres spoczynku w suchym podłożu.

Najbardziej znana jest szachownica cesarska nazwana cesarską koroną. Jest to wysoka roślina osiągająca 1 m wysokości. Jej kwiaty w zależności od odmiany mają barwę żółtą, czerwoną lub pomarańczową. Cebula szachownicy cesarskiej jest i charakteryzuje się specyficznym  zapachem – po prostu śmierdzi.Na klombie wyglądają pięknie. Patrzę, podziwiam i jestem z nich dumna.
21:22, emka1216 , ogród
Link Komentarze (3) »
sobota, 18 kwietnia 2009

Nareszcie na moim klombie zakwitły tulipany. W zeszłym roku nawtykałam cebulek, a właściwie koszyczków z cebulkami, co nie miara i efekt jest oszałamiający.Jak zakwitają tulipany czuję, że faktycznie wiosna nadejszła.

O tulipanie trudno jest pisać, jest tak popularny i powszechny wiosną. Wszyscy wiemy jak dużą ilością kolorów dysponuje ta niedługo  (kilkanaście dni) przecież kwitnąca roślinka cebulowa, należąca do rodziny liliowatych. Naturalny obszar występowania tulipana to Europa południowa, północna Afryka, Azja od Turcji po północno-wschodnie Chiny i Japonię. Podobno tulipany do Europy zostały sprowadzone w 1554r. przez Oghiera Ghiselin de Busbecq – ambasadora imperium osmańskiego. Na dworze Ferdynanda I.  Druga wersja to taka, że zostały sprowadzone ze Sri Lanki przez Lopo Vaz de Sampayo, gubernatora kolonii portugalskich w Indiach.  W każdym razie w szesnastym wieku cebulki tulipana w Holandii osiągały zawrotne ceny (dochodziła do wartości porządnej amsterdamskiej kamienicy).  Tulipan podlega zjawisku termonastii.  Gdy jest chłodno i tylko słońce  podnosi dość temperaturę powietrza, kwiaty tulipana otwierają się w temperaturze podwyższonej (powyżej 15°C) 15  i zamykają przy niskiej  (poniżej 13°C). Tulipany kochają słońce i bardzo dobrze się czują, gdy mają dużo światła. Podłoże powinno być piaszczyste lub piaszczysto-gliniaste, ale na innych również dobrze rosną. Odczyn gleby najlepiej obojętny, chociaż bardziej zasadowy niż kwaśny. U mnie w ogrodzie rosną na klombie i tam są zadbane i wyplewione. Poza tym rokrocznie zakwitają mi krwisto czerwone tulipany w dużej kępie bzu, gdzie nie mają dostępu światła, a także na  trawie. Co ciekawe, cebulki wsadzone kilka lat temu, potrafią przewędrować na całkiem daleką odległość, albo uciec w głąb ziemi, żeby po latach się objawić. To jest powodem stosowania specjalnych koszyczków, w których umieszcza się cebulki przed wkopaniem.   Prawidłowa pielęgnacja cebulek w okresie po przekwitnięciu polega na tym, że po wyschnięciu liści cebulki należy wykopać, przechować je w suchym przewiewnym miejscu do przełomu sierpnia i września, kiedy to wkopuje się je na powrót. Do tej pory to robiłam, ale w tym roku chyba nie będzie mi się chciało, bo namnożyło mi się tego zatrzęsienie.  Chociaż podobno przy prawidłowym postępowaniu o wiele ładniej kwitną. Zapewniam, że te kwitnące w dużej kępie bzu i w trawie, nigdy nie wykopywane, są równie obfite jak te z klombu.  Czyli mądrych nie ma, a tylko praktyka i wyjątki od zasady.  Na klombie mam tulipany różnokolorowe, już przekwitłe i te, które kwitnienie dopiero rozpoczną. Zrobiłam więc mały mix zdjęciowy, który bardzie przybliży ich różnorodność, niż pojedyncze zdjęcia.  

Osobnym tematem jest tulipanowiec – drzewo. Jeżeli zakwitnie w moim ogrodzie, nie omieszkam się pochwalić.

17:11, emka1216 , ogród
Link Komentarze (4) »
środa, 15 kwietnia 2009
Kiedy przygrzeje mocniej słoneczko, zakwita forsycja. To pierwszy krzew kwitnący wiosną. Tym bardziej dekoracyjny, że jego kwiaty nie ukrywają się za zasłoną liści. Rozkwita całą masą żółtych kwiatów, zapełniając każdą z nagich bezlistnych gałązek.To krzew należący do rodziny oliwkowatych. Forsycja w naturalnych warunkach rośnie w Chinach  i stamtąd została przywieziona do Polski. W Europie, w stanie naturalnym występuje na Półwyspie Bałkańskim (jeden z siedmiu znanych gatunków). Jej nazwa pochodzi od nazwiska szkockiego botanika William Forsytha. Dla mnie to zwiastun prawdziwej wiosny i jedna z łatwiejszych w uprawie roślin. Oczywiście jeżeli zapewnimy jej odpowiednie warunki i pielęgnację.  Z uwagi na płytki system korzeniowy jest wrażliwa na suszę i w ogóle niedobór wody. Lubi dużo miejsca, bez zbędnej konkurencji. Dwa lata temu wymyśliłam sobie równe rozmieszczenie dwóch Kraków forsycji od frontu domu na wsi. Jedna za sąsiedztwo dostała rośliny nieinwazyjne, druga morwy. Ta pierwsza od początku pięknie kwitnie, pomimo nieprawidłowo przeprowadzanych cięć (o czym za chwilę). Ta druga stanęła w miejscu w charakterze pypcia wystającego z ziemi. Na zdjęciu poniżej bryczka powożona w lany poniedziałek, przez Ziemianina stoi na tle pierwszej.  Druga nie wydała żadnego kwiatka.  Ważne jest, żeby pamiętać, że po przekwitnięciu przytnijmy tylko te z jej pędów, na których znajdują się przekwitłe kwiaty. Unikajmy jednak nadmiernego cięcia. Rezultatem jego mogą być nadmierne przyrosty, połączone z niewielką ilością kwiatów.

 

20:38, emka1216 , ogród
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 13 kwietnia 2009
kórnickie arboretumMieszkam w Poznaniu, kilka godzin więc, w okresie kiedy pierwsze krzewy rozwijają kwiaty, obowiązkowo spędzam w ogrodach kórnickich, na terenie których, znajduje się jedna z najbogatszych w Polsce kolekcja magnolii. Kiedy zaczynają kwitnienie, przyciągają tłumy ludzi, pragnących raz do roku świętować nadejście wiosny magnoliowej. kórnickie arboretumNajpopularniejsze gatunki występujące w Polsce to magnolie: drzewiasta, gwiaździsta, japońska, pośrednia, parasolowata, szerokolistna, wierzbo listna, liliowa, purpurowa. Magnolie pojawiły się na Ziemi jako jedne z pierwszych roślin kwiatowych. Ich skamieniałości znaleziono w skałach trzeciorzędowych sprzed 36-58 milionów lat. Późniejsze zlodowacenia zniszczyły je prawie całkowicie. Lasy magnoliowe, tulipanowcowe, miłorzębowe i ambrowe ocalały na wschodzie Ameryki Północnej, w Chinach, Japonii i Korei, gdzie znajdują się skupiska niemal wszystkich istniejących 120-128 gatunków magnolii. Nazwa Magnolia upamiętnia siedemnastowiecznego francuskiego botanika Pierre'a Magnola. Do Europy  magnolia została sprowadzona na początku XVIII wieku. Kwiaty magnolii są w Chinach symbolem czystości i szczerości. ogród pawłaPączki i kora magnolii lekarskiej magnolii nagiej i japońskiej wykorzystywane są w ziołolecznictwie. ogród pawłaNapary z kory zawierają magnokurarynę i stosowane są w leczeniu kaszlu i przeziębienia. Korę zdejmuje się z 20-letnich drzew, suszy najpierw w cieniu, a później w słońcu, parzy i sortuje (osobno korę z pnia, osobno z korzeni i osobno z gałęzi), a potem miesza z innymi ziołami, ponieważ w większych ilościach jest toksyczna. Kora amerykańskich gatunków magnolii również ma właściwości lecznicze. Używa się do tego celu magnolii wielkokwiatowej.

Magnolia jest również używana w kuchni. Płatki magnolii nagiej są marynowane i dodawane do przyprawiania ryżu, podobnie jak sproszkowane liście magnolii japońskiej. Młode liście i kwiaty magnolii szerokolistnej gotuje się i je. Przygotowuje się z nich smakowite danie zwane hoba miso. Farsz z pasty sojowej, porów i grzybów shii-take zawija się w całe wysuszone liście magnolii i grilluje. Aromat liści przenika farsz, a gotowe danie podawane jest z ryżem.

kórnickie arboretum wariacja na temat

Najlepiej rosną w miejscach słonecznych lub półcienistych. Większość gatunków potrzebuje głębokiej i żyznej gleby, o odczynie lekko kwaśnym. Młode rośliny są wrażliwe na silne mrozy, starsze drzewa są odporne na mróz. Jednak przy silnych mrozach u niektórych gatunków i odmian przemarzają pąki kwiatowe. Korzenie magnolii są kruche i wrażliwe na uszkodzenia, a system korzeniowy płytki. Roślin tych nie powinno się przesadzać, zwłaszcza starszych egzemplarzy.

                                     kórnickie arboretum wariacja na temat

Zdjęcia robiłam w arboretum kórnickim i dniu wczorajszym w ogrodzie sąsiada Pawła, u którego malutkie drzewko obsypane jest wielkimi, pięknymi i na pewno leczniczymi  polodowcowymi kwiatami. Żal by mi było je  zrywać w celach kulinarnych. Niewinnośc i szczerość na talerzu? Brrr!!!

12:33, emka1216 , ogród
Link Komentarze (8) »
sobota, 11 kwietnia 2009
Zdrowych, spokojnych i wesołych świąt, oraz mokrego dynguasa. A w ogóle wszystkiego co najlepsze dla Was i Waszych najbliższych.

Ostatecznie udało mi się o godzinie dziwiątej wieczorem zlądować na wsi przy boku Szczęścia Mojego. Przed wyjazdem, z przyjemnościa patrzyłam jak mała Tosia poznaje świat, a Kot Kamil (staruszek zresztą) mruży oczy na słońcu i wystawia na jego działanie każdy skrawek futerka.

Pomimo późnej pory udało mi się, pomimo małej blachy napiec całe mnóstwo kruchych ciasteczek i zrobić dwa mazurki, które w tym roku są mało szlone i odmienne od zeszłoletnich. A teraz pora jest słuszna na sen. Dobranoc.

wtorek, 07 kwietnia 2009

No i skończył się mój przymusowy urlop. Znów łażę, a właściwie jeżdżę,  po szarych i mniej szarych, zatłoczonych samochodami ulicach. Nie za bardzo chce mi się pracować, a spaliny i suche powietrze zatyka mi nos i płuca. I pomyśleć jak optyka zmienia się z wiekiem. Kiedyś 100% miastowa, teraz tęsknię za moją wsią, której czuję się pełnoprawną mieszkanką. I za takimi scenkami jak ta: To gąsior broni swojego stada przed chucią indora. A po wyrwaniu mu pióra, triumfalnie wraca do swoich gąsek. Ot taka sobie chwila z życia drobiu. Szczerze mówiąc zachowanie niewiele różniące się od spotykanych pośród gatunku homo sapiens.

niedziela, 05 kwietnia 2009
Po ciężkim dniu, odnowa psychiczna wg Wertyńskiego. W wykonaniu: Jonasza Kofty:
i Andrzeja Zauchy
Jak Wam się podoba? Jestem w rozterce. Obu kocham i jestem w kropce!
sobota, 04 kwietnia 2009

No to się zaczęło, słoneczko daje aż miło. Po kolei zaczynają kwitnienie moje kwiaty na klombie. W ciągu jednego dnia rozwinął kwiaty pierwszy hiacynt. Rano jeszcze płatki miał stulone.Późnym popołudniem już je rozchylił i zaczął snuć zapach, jedyny w swoim rodzaju.

Hiacynt jaki jest każdy widzi. W mitologii greckiej Hiacynt to imię ulubieńca Apolla. Zefir z zazdrości tak skierował rzucony dysk, że zranił śmiertelnie młodzieńca, a z  jego krwi wyrósł kwiat – właśnie hiacynt.  Gatunek, jak sama nazwa wskazuje, należy do hiacyntowatych. Kwiaty są zebrane w grona, a ich liczba zależy w dużej mierze od wielkości cebuli. Hiacynty mają charakterystyczny, ciężki zapach.  Pierwotnie hiacynty rosły w rejonie basenu Morza Śródziemnego, głównie w Turcji. Lubi miejsca słoneczne i osłonięte. Nie lubi ziemi kwaśnej. Podobno na zimę trzeba go zabezpieczyć. Ja tego nie robię, a i tak rosną na klombie. Wskazane jest również wykopanie cebuli  po przekwitnięciu i wsadzenie jej do ziemi jesienią. Również z lenistwa tego nie robię.

Oprócz kwiatka przedstawiam dzisiaj nowy gatunek ptactwa domowego – drób nadrzewny. Oto jeden z kogutków, którego nazywam loczkiem (chociaż z gatunku to czubatka), który upodobał sobie nowe miejsce do spania – nasz modrzew. Uśmiałam się jak go zobaczyłam.

20:35, emka1216 , ogród
Link Komentarze (11) »
piątek, 03 kwietnia 2009

Jeden dzień mnie zaledwie nie było, a ciepło i słońce uczyniło cuda.  Spod ziemi zaczęły wynurzać się pierwsze nowalijki. Zasiana przeze mnie, całkiem niedawno rzodkiewka wypuściła na świat liścienie. Szczypiorek, traktowany dosyć obcesowo tej wiosny, bo przenoszony z miejsca na miejsce wypuścił pierwsze słupki. Myślę, ze w ciągu dwóch tygodni będę mogła  po szczypior chodzić do ogrodu, a nie do sklepu. Jeżeli chodzi o dymkę, mam  lekkie obawy. Kogut czubatki pilnie mnie obserwował kiedy ją sadziłam i istnieje możliwość, że może się nią pożywić.   Gałązki modrzewia obsypane są zielono-żółtymi, półotwartymi kuleczkami. Uwielbiam obserwować jak się rozwijają.

Wiosna proszę Państwa zagościła chyba na dobre!!! A panowie może niedługo nam zaśpiewają:

 

 

09:51, emka1216 , ogród
Link Komentarze (4) »