Bo jestem dobra na serce Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu stanowią własność intelektualną jego właścicielki i podlegają ochronie prawnej. Ich kopiowanie i powielanie wymaga zgody autorki.
Kto mnie ogląda? " "
A może by gdzieś osiąść na stałe?
niedziela, 29 maja 2011
 

Po dłuższej niebytności zawitałam na wieś. Zajęłam się ogrodem, w  którym podczas majowych przymrozków wymarzło bardzo dużo roślin. Może nie wymarzło, ale zmarzło i już w tym roku nie zakwitnie wiele wiosennych kwiatów. Szachownice szlag trafiła, tulipanowiec dostał w łeb, żółta magnolia Yellow river straciła kwiaty i liście (całe szczęście odbija), złotokap, podnosi się z klęczek, rododendrony są zaśmiecone przemarzniętymi płatkami. A w ogóle o tej porze, klomb pysznił się cudnymi kolorami, teraz nie ma na nim żadnych kolorków. Jedynie maki zakwitły, niestetety już przekwitają.

 

I tylko jedna naparstnica się uchowała.

 

Wymarzła część irysów. Czekam niecierpliwie aż natura zadziała i rozpocznie się kolorowa czerwcowa orgia.

PS A do tego po ogrodzie łażą kapłony i zeżerają wiosną posianą sałatę i szykują się na szczaw.

i

Albo Szczęście moje je uwięzi, albo nie wezmę odpowiedzialności za warzywnik.

22:19, emka1216 , ogród
Link Komentarze (10) »
piątek, 27 maja 2011

http://ziemianinwkuchni.blox.pl/2011/05/odszedl-dobry-czlowiek.html

niedziela, 15 maja 2011
W Turcji po raz pierwszy widziałam jak kwitną i owocują bananowce...
piątek, 13 maja 2011

O Turcji jeszcze będzie, na razie podzielę się z Wami małym kolażem ze zdjęć przed momentem zrobionych. Sąsiad w mieście, ma na swojej działce wysoką brzozę. Lubią na niej przysiadywać różne ptaki. Zwykle, pracując w ogrodzie, nie mam aparatu i zwykle nie zdążam do niego dolecieć, żeby je sfotografować. W tym roku pojawiły się w okolicy kosy, które umilają swoim gwizdem chwile spędzone na powietrzu. Dzisiaj usłyszałam jego trele, chwyciłam aparat i przez przypadek byłam świadkiem następującej scenki.  Kos siedział na czubku brzozy i darł się ile gardziołko dawało. Nagle zerwał się pospiesznie i zniknął. Myślałam, że to ja jestem powodem, ale wypatrzyłam na brzozie jasna plamę i przez obiektyw zobaczyłam jakiegoś drapieżnika. To, że drapieżnik to odróżniam, ale jakie jego imię? To Ziemianin i inni znawcy wiedza. Ptaszysko uważnie rozglądało się dookoła i słyszało spust migawki, co go nieco zaniepokoiło, ale nie na tyle, żeby odlecieć od razu, Ja niestety rozemocjonowana nie zwracałam uwagi na punkty wyostrzenia i zamazany jest.  Może to również świadczyć o sztuce kamuflażu. W każdym razie ptaki w tym czasie milczały. Kiedy odfrunął, ptasi wieczorny rwetes rozległ się ponownie, a na czubku wierzby usiadła ciekawska sroka.  No i to by było na tyle.

 

Mam nadzieję, że nie zanudziłam.

Pierwszego dnia w Turcji zaskoczona byłam niewielką ilością kwiecia. Uświadomiłam sobie, że u nich też wiosna. Tego dnia upolowałam takiego oto okaza:

 

Nie wiem niestety co to jest. Może ktoś z Was wie?

wtorek, 03 maja 2011

Czy wiesz, ze to juz siódmy wspólny rok?

 

niedziela, 01 maja 2011