Bo jestem dobra na serce Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu stanowią własność intelektualną jego właścicielki i podlegają ochronie prawnej. Ich kopiowanie i powielanie wymaga zgody autorki.
Kto mnie ogląda? " "
A może by gdzieś osiąść na stałe?
niedziela, 23 czerwca 2013

No i skończyło się dobre. Jutro do pracy dalej ciągnąć codzienny wózek. Wczoraj gościliśmy w sąsiedniej wsi, na zaproszenie Pani Janiny hrabiny Tyszkiewicz-Łąckiej. Jak co roku zaprosiła, jak to ona mawia "mieszkańców swojej wsi i okoliczne ziemiaństwo" na swoje imieniny, których kulminacyjnym momentem jest puszczanie wianków na jezioro, nad którym położony jest jej dwór. To zdjęcie zrobiłam z brzegu jeziora.

 A na dziedzińcu przednim trwały hulanki i swawole.

Dzisiaj leniłam się nieprzyzwoicie. Energii starczyło mi na podlanie ogrodu i pstryknięcie kilku fotek. Ogród jest przepełniony zielenią. Obfitość i bogactwo  roślin są niesamowite.

 Zaczęły kwitnąć róże, a lilie szykują się do inwazji.

Zaborcze hortensje przyduszają sąsiadów.

 

Moje kąciki nabierają coraz wyraźniejszego charakteru. Szkoda tylko, że muszę się spryskiwać paskudną chemią przed wyjściem. Plaga komarów w tym roku przeraża.  Jednak ogród wynagradza mi tę niedogodność z nawiązką. Szczególnie lubię chwilę ciszy wieczornej, tuż przed zachodem słońca. Za tymi fragmentami rzeczywistości nierzeczywistej  tęsknię całą zimę. I to by było na tyle w telegraficznym skrócie.

23:08, emka1216 , ogród
Link Komentarze (6) »
piątek, 14 czerwca 2013

 

Czerwcowo i co za tym idzie  letnio się powolutku robi. Mój tygodniowy urlop upłynął pod znakiem ciężkiej pracy fizycznej. I nie jest tak jak by się na pierwszy rzut oka wydawało. Nie jestem niezadowolona. Im bardziej moje mięśnie  obolałe, tym bardziej się cieszę !!! Po prostu nie mam czasu na myślenie o pracy, tej zawodowej, oczywiście. A tak w ogóle to czerwiec w rozkwicie i rabarbarowo - kompotowo się zrobiło

 

Boćki się mnożą.

Piwonie przekwitają, podczas gdy róże rozpoczynają dopiero kwitnienie.

Aktualnie największym moim zmartwieniem jest problem akacjowego miodu. Czy pszczołowate zdołają zebrać pyłek, czy też zostaniemy bez akacjowego? I tak się to wszystko toczy. Staram się zapomnieć o innym świecie i zapomnieć, że w poniedziałek znowu założę szelki robocze i popędzę nasz piękny kraj  rozwijać. Taki jakiś mam nastrój niedobry do pisania i myślenia!

 

A tak w ogóle to przecież jest Noc Czerwcowa!


00:27, emka1216
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 10 czerwca 2013

Dużo pracy, trochę podróży, też związanych z pracą, trochę zawirowań osobisto-rodzinnych  i mało odpoczynku. Tak, krótko, scharakteryzowałabym ostanie miesiące naszego bytowania. Czyli  w niczym nie odstajemy od statystycznego Polaka. Tak w ogóle zatrzymało mnie się pisanie. Wypalenie? Może, a może jakiegoś rodzaju przyziemnienie?  Lato zwykle jest dla nas okresem intensywnej pracy, połączonej z wyjazdami, które bardzo lubię. Od piątku do wczoraj byliśmy w Lidzbarku Warmińskim. To był czas wypełniony do ostatniej minuty. Staraliśmy się go wycisnąć jak cytrynę. Przede wszystkim, ale i spacer i  basen i sauna i spotkania wieczorne z przyjaciółmi (jak by co to ta w lustrze to ja :)).

Lidzbark się zmienia. Jeszcze trzy lata temu rozkopane fragmenty miasta, dziś wyglądają pięknie.

Wieczorny spacer jest samą przyjemnością. Przepraszam za zdjęcia z komórki, ale nie chciało mi się tachać sprzętu.   Szkoda jednak, że to tak bardzo daleko. Właściwie w drodze powrotnej, rozpoczętej o godzinie 17, po całym dniu intensywnych zajęć, powinniśmy gdzieś  przenocować. Jednak jak pomyśleliśmy o obcym hotelu, pędziliśmy do domku, żeby zawinąć się we własną kołdrę.  Po drodze, przypadkiem, bo przecież nie znaliśmy knajp na trasie, przed a właściwie w samym Grudziądzu, trafiliśmy na niezwykłe żarełko. Objawił nam się niespodziewanie  Gościniec Pod Lipami,  Kuchnia domowa, świeże produkty, miła obsługa, ceny powalające dostępnością, po prostu PYCHOTKA.  Jeżeli kiedykolwiek zawitacie w te rejony polecam bardzo smacznie i nic z tego nie mam :)

14:45, emka1216
Link Komentarze (9) »