Bo jestem dobra na serce Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu stanowią własność intelektualną jego właścicielki i podlegają ochronie prawnej. Ich kopiowanie i powielanie wymaga zgody autorki.
Kto mnie ogląda? " "
A może by gdzieś osiąść na stałe?
sobota, 27 lipca 2013

Upalnie się zrobiło. Nie narzekam.  Jak tylko w moim umyśle powstanie cień choćby niezadowolenia, natychmiast przypominam sobie długą i intensywną zimę, która mnie z lekka psychicznie wykończyła. Szukam więc miejsca, w którym przetrwam największe upały i cieszę się z ciepełka. Mam o tyle szczęście, że grube mury wiejskiego domu (koniec dziewiętnastego wieku) latem zapewniają chłód, a zimą ciepełko. Zresztą miejski dom również jest porządnie izolowany. Posiadam więc komfort upalnego istnienia.  Do ogrodu wychodzę tylko po to, żeby kiwaka podlewającego przemieścić i pranie zmienić na sznurku. Upał i słońce sprawiły, że bzyki zrobiły się senne i mniej bojaźliwe. Spijają nektar z wnętrza kwiatów zupełnie nie oglądając się na to co się wokół nich dzieje.

Szczególnie upodobały sobie pysznogłówki i jeżówki.

Chociaż liliami również nie gardzą.

A poza tym jakaś zaraza wdała mi się w pomidory i mam dylemat: pryskać czy nie pryskać.

Mam dwa preparaty. Jeden naturalny, ale niepewny co do skuteczności i drugi chemiczny, ale okres karencji trwa siedem dni, a pomidorki dojrzewają na całego.  Na początek jednak spróbuję naturalnego, może pomoże? 

poniedziałek, 22 lipca 2013

Czas migoce przed oczyma  jak szalony. Dzień za dniem i ani się spostrzegłam, a to już druga połowa lipca L. Praca, wyjazdy, również o charakterze roboczym i nie ma czasu przysiąść, by choć od czasu do czasu przypomnieć Szanownemu Państwu o swoim istnieniu. No i opisać co nowego i ciekawego zobaczyłam i czego się dowiedziałam.  To już ponad miesiąc temu gościliśmy z Ziemianinem na ziemi grucznieńskiej i spędziliśmy bardzo ciekawy łykend w towarzystwie wysokiej jakości  towarzystwa. Ziemianin został poproszony o poprowadzenie warsztatów serowarskich podczas Weekend’u z Menonitami w Chrystkowie. Dlaczego serowarskich? Bo przecież mennici z wyrobu sera sławni byli. Dla tych którzy nie kojarzą tego wyznania pokrótce wyjaśniam, że mennonici to wyznawcy ruchu religijno-społecznego, rozwijającego się głównie w Niderlandach i Niemczech północnych, będącego odmianą anabaptyzmu. Nazwa tego odłamu religijnego pochodzi  od imienia założyciela - Menno Simonsa (1496-1561) - kapłana katolickiego z Fryzji, zwolennika Lutra, członka sekty anabaptystów. Ogólnie pisząc ich pojawienie się w naszym kraju, zapoczątkowało osadnictwo olęderskie na terenach polskich. Dzięki umiejętności melioracji, osuszania terenów podmokłych i walki z powodziami, mennonici zagospodarowywali żyzne tereny nadrzeczne.  Olędrów cechowała wysoka kultura rolna, duża gospodarność, pracowitość.  O przyczynach dla których się u nas pojawili i jakie wartości ze sobą przynieśli, możecie poczytać w różnych miejscach. Ja polecam artykuł TUTAJ i stronę Fundacji „Terpa” poświęcono osadnictwu olęderskiemu w Polsce – TUTAJ.  

Dla nas  ten łykend był ucztą przede wszystkim duchową. Godziny spędzone na wykładach prowadzonych przez niezwykle interesujących wykładowców

(Ziemianin opisał ich TUTAJ) i potem wieczorne pełne treści rozmowy przeplatane anegdotami i żartami, były ucztą dla naszych skupionych coraz bardziej na dniu codziennym umysłów.  Chcę więcej !!!!

PS na pierwszym zdjęciu chata mennonicka, o konstrukcji, której przeczytacie w artykule, do którego odsyłam. 

czwartek, 04 lipca 2013

Czerwiec naznaczył ogród obfitością kolorów, kształtów i zapachów.

Bez komentarza :)

07:57, emka1216 , ogród
Link Komentarze (6) »