Bo jestem dobra na serce Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu stanowią własność intelektualną jego właścicielki i podlegają ochronie prawnej. Ich kopiowanie i powielanie wymaga zgody autorki.
Kto mnie ogląda? " "
A może by gdzieś osiąść na stałe?
czwartek, 27 września 2012

Lubię ciepełko i bez względu na upały, zawsze chwalę lato. Przecież takie krótkie je mamy w naszej strefie klimatycznej.  Jednak wiosna i jesień mają bardzo istotną, z punktu widzenia pstrykacza, zaletę - są bardziej  pomysłowe w tworzeniu wzorów na niebie oraz infrastruktury  naturalnej. No industrialnie się zrobiło! ;) Ale czy nie macie wrażenia, że podwieszany sufit nad kukurydzą lada moment spadnie? 

Lubię jesień za nostalgię i malowniczość w jej wyrażaniu. A szczególnie za to, że każdy kawałek oglądanego świata zmusza do zatrzymania się i zastanowienia.

Miłego dnia.

niedziela, 16 września 2012

Byliśmy dzisiaj z Anią Felixianą i Ziemianinem  na spacerze w lesie. Spacer odbył się pod pretekstem poszukiwania grzybów, o których wiadomo, że w niedzielę po południu, nie uświadczysz ich w lesie wcale. Nie dość, że miejscowi zbierają, to jeszcze w czasie łykendu miastowe przyjeżdżają i robią czystkę w leśnych zapasach. Ale, jak napisałam, grzybobranie to hasło było, a faktycznym powodem była chęć pooddychania leśnym dotlenionym powietrzem. Od tego powietrza to się w głowie kręciło.

 A w ogóle to jesień się zbliża, pajęczyn co nie miara, błyszczą wszystkimi kolorami tęczy w przedzierającym się przez korony drzew, słońcu. 

Słońce na ciepło żółto załamuje się nad jeziorem.

Tak romantycznie się nagle zrobiło i spokojnie. A wczoraj przyłapałam żurawie na polu.

Powoli zaczną się zbierać i malować klucze na niebie.

Oby nam jesień nastała ciepła i długa!

czwartek, 13 września 2012

Mały montaż. Miałam minkę Ignacego jak zobaczył i miałam osobno samolot. Wspólne zdjęcie - Ignacy od tyłu. Pozwoliłam sobie na fotomontaż, który pozwala na cieszenie się odkrywaniem świata przez małego człowieka.

wtorek, 11 września 2012

Szczęście Moje pszczółkami się zajmuje a mnie użądliła jakaś paskudna bakteria, grypę przynosząc pomięszaną z jakimiś dziwnymi objawami. Od piątku do wczoraj spałam wypacając siebie hektolitry wody, dzisiaj z lekka silniejsza rozpoczynam aktywność mózgową, bo fizyczną nie za bardzo. Mówienie jeszcze przychodzi mi z trudem, ale powoli, mam nadzieję uda mi się odzyskać struny głosowe.

Te cztery dni wspominam z lekka jak przez mgłę. A tak bardzo chciałam jechać ze szczęściem moim na Pożegnanie Lata na Lednicę! A tu nic z tego!  Kochane zdrowie .... Za oknem mam nadzieję, że nie ostatnie dni ciepełkiem gładzące, a ja gniję w łóżku i tylko przez okno spoglądam na słoneczko.

Tęsknię również dlatego, że zakupiłam filtr polaryzacyjny i chciałoby mi się poeksperymentować trochę ze zdjęciami. Zaraz po kupnie zrobiłam kilka fotek (w załączeniu) , ale to tylko pierwsze koty za płoty i rwie mnie gdzieś w plener. A tu kicha! Zdrowia czytaczom i sobie życzę i ciepłych jeszcze wielu dni!