Bo jestem dobra na serce Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu stanowią własność intelektualną jego właścicielki i podlegają ochronie prawnej. Ich kopiowanie i powielanie wymaga zgody autorki.
Kto mnie ogląda? " "
A może by gdzieś osiąść na stałe?
niedziela, 14 sierpnia 2011
To już połowa miesiąca sierpnia. Jak ten czas szybko płynie...
niedziela, 07 sierpnia 2011
 

No i  odbyło się dzisiaj pierwsze grzybobranie. W końcu udało się nam oderwać od obowiązków żniwnych i ruszyć do lasu. W efekcie na kolację były grzyby w śmietanie. Mieszanka z maślaków i kozaków. Rydze  i sowy zostały przeznaczone na jutrzejsze śniadanie.

sobota, 06 sierpnia 2011
Żniwa idą pełną parą...
piątek, 05 sierpnia 2011
Od dwóch dni panuje w naszej Wielkiej Polsce pogoda nieco tropikalna. Duszno, parno...
wtorek, 02 sierpnia 2011
 

Od kiedy zostałam w domu rodzinnym sama, tak tu cicho. Zawsze lubiłam ciszę, i nadal lubię  jednak nie tę wypełnioną tęsknotą za niemożliwym.  Mija sobie dzień za dniem, coraz lepiej śpię, coraz bardziej znajduję się w nowej rzeczywistości. Czas leczy. W tym truizmie jest dużo prawdy. Mam jeden olbrzymi problem, nie jestem w stanie zadbać o ogród w taki sposób, aby utrzymać jego świetność i urodę, oraz sterylną czystość odchwaszczeniową, zapewnianą mu przez wile lat przez rodziców. Nie jestem w stanie pogodzić chęci kontynuowania ich dzieła z chronicznym brakiem czasu i chęcią bycia na wsi w moim drugim domu. Wracam późno do domu i zaczynam pracę w ogrodzie. Jest tyle do zrobienia, a po wykonaniu jednej z prac jestem już zdechła. Dzisiaj kosiłam trawniki. Robiłam pranie.

 

Może mogłabym jeszcze coś, ale skończyłam prawie o zmroku. Obiecuję sobie od dłuższego  czasu, że ustalę sobie jeden dzień na dwa tygodnie, który poświęcę tylko i wyłącznie miejskiemu ogrodowi. Do dnia dzisiejszego nie zdołałam tego uczynić. Wzięłam się więc na sposób i zamierzam zapełnić puste miejsca w ogrodzie kwiatowym roślinami szybko rozrastającymi się i głuszącymi chwasty. Kupiłam już pysznogłówki i zmierzam ku kolejnym  zagęszczaczom. Czyli idę na łatwiznę. Chociaż ta łatwizna wcale nie jest taka łatwa. Takie chwastowe paskudztwo swoją żywotnością przepija każdą porządną roślinkę.

Zaplątana w myślach

Zagubiona w ciszy

Szukam uzasadnienia

Mojej nierzeczywistości

 
niedziela, 31 lipca 2011
Kolejny „normalny” lipcowy dzień...
poniedziałek, 25 lipca 2011

Ostatnio ciągle nie mogę się wyspać. A tak bardzo chcę!

piątek, 22 lipca 2011

http://www.facebook.com/l.php?u=http%3A%2F%2Fwww.interia.tv%2Fwiadomosci%2C4040%2C0%2C1%2C1671314&h=gAQCHZZWV

 

czwartek, 21 lipca 2011
W tle gra płyta zakupiona dzisiaj i wczoraj wraz z Gazetą Wyborczą....
niedziela, 10 lipca 2011
Pysznogłówka kojarzy mi się z rozczochranym młodzieńcem, z odrastającą fryzurą na irokeza..............
sobota, 09 lipca 2011
poniedziałek, 04 lipca 2011
 

Jestem z lekka zdegustowana. Nigdy nie chciałam być urzędnikiem, a tym bardziej „zurzędniczeć”. I to mi się udało. Jednak kiedy patrzę na to co się wokół mnie dzieje, zastanawiam się jak tego uniknęłam.

 

Chyba  nie mam syndromu gęsi, opisanego przez Zen? Jak napisałam wcześniej, dla bezpieczeństwa, może nie do końca dobrze pojętego, ciągnę wykonywanie wolnego zawodu razem z pracą na etacie. Pracowałam w różnych miejscach. Od lat kilku etatowo  pracuję w URZĘDZIE. I to zarówno urzędzie z nazwy jak i z charakteru. Gniazdo os, to mało.  Gniazdo szerszeni, za delikatnie. W sumie to wszystko mija mnie bokiem, bowiem nie mieszam się i nie angażuję.

 

Siedzę jako ta mróweczka za biurkiem kilka razy w tygodniu i wykonuję swoją pracę w sposób uczciwy i profesjonalny, a wokół mnie szumi i bzyczy. Miesza się i kotłuje.  A bzyki dotyczą rozgrywek personalnych, które całe szczęście mnie nie dotyczą. I zawsze, pomimo wielu lat pracy w różnych miejscach, jestem zaskoczona i zmieszana kiedy dowiaduję się o rozgrywkach personalnych,  dziwnych działaniach różnych osób, które dla mnie są … śmieszne.  I zawsze wkurza mnie służalczość osób, którym taka postawa nie przystoi. I żeby była jasność, nie czuję się lepsza, ale nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy swoim zachowaniem zaprzeczają swojemu profesjonalizmowi.  Dobrze, że poza kilkoma osobami, w pracy otaczają mnie ludzie normalni, no i że mam odskocznie w postaci mojej rodziny i ogrodu.

 

Dobrych snów życzę i śnijcie pięknie i kolorowo. A dla natchnienia kilka wczorajszo-ogrodowych zdjęć.

środa, 29 czerwca 2011
 

Jestem zmęczona. Dzisiaj przejechałam po raz kolejny ponad sześćset kilometrów, w sumie na darmo. Po powrocie kolejne pismo do napisania i kolejne prace ogrodowe. Praca w ogrodzie zawsze sprawiała mi przyjemność. Ale nadmiar obowiązków zawodowych, który dopadł mnie ostatnimi czasy, powoduje, że zaczynam traktować ją jak obowiązek. Źle się dzieje w Państwie Duńskim, skoro to co zwykle było dla mnie relaksem i odpoczynkiem, zaczyna mi ciążyć.  Mam nadzieję, że niedługo wyrwę się z zaklętego kręgu i zacznę wypoczywać. Na razie patrzę na buszujące lato -  i malwy

 

i róże kwitnące i nie za bardzo umiem się tym cieszyć.  Ech… Zaczynam chyba marudzić i użalać się nad sobą. A chciałabym jak te konie pobiegać i pocieszyć się latem.

 

Mam nadzieję, że ten stan nie potrwa długo i odzyskam trochę werwy.  W moim zawodzie, zwykle, miesiące letnie to czas niewielkiego, ale zawsze odpoczynku. Mam nadzieję, że i w tym roku tak będzie.  Dobrze, że chociaż fotografować mi się chce… jeszcze…

niedziela, 26 czerwca 2011
No to postanowiłam wspierać Moje Szczęście w wyprawach, mających na celu działania promocyjne i zdobywanie nowych rynków serowych....
wtorek, 21 czerwca 2011

Nie znoszę lawendy w szafie, oczywiście tej sztucznej i chemicznej. Ale kocham lawendę w ogrodzie.

 
22:32, emka1216 , ogród
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 20 czerwca 2011
 

Sielinko to wieś wielkopolska położona niedaleko Opalenicy. Znajduje się w nim Ośrodek Doradztwa Rolniczego, Muzeum Gospodarki Mięsnej i CWS czyli Centrum Wystawowo-Szkoleniowe.  Na terenie właśnie CWS odbywają się różnego rodzaju imprezy rolnicze, a towarzysza im kolorowe jarmarki. Tak było i tym razem:

 
 
 
niedziela, 19 czerwca 2011
Dzisiaj znowu zapowiada się na deszcz. To dobrze...
poniedziałek, 13 czerwca 2011
niedziela, 12 czerwca 2011
sobota, 11 czerwca 2011

Randka?

 

Czy mecz?

 
22:23, emka1216 , pstryk
Link Komentarze (8) »

Najpierw było: "Dlaczego? i Za co?":

 

Potem próba walki:

 

I znowu wzrok pełen pretensji:

 

No i zaanektowanie łóżka z wyrazem mściwości na pyszczku:

 
czwartek, 09 czerwca 2011
 

Róża pnąca  szczepiona przez Stanisława Żyłę. Rośnie w ogrodzie moich rodziców od chyba 1987 lu 1988 roku. Podobno róże tak długo nie żyją.

21:15, emka1216 , ogród
Link Komentarze (11) »
wtorek, 07 czerwca 2011
 
 
 
23:24, emka1216 , ogród
Link Komentarze (6) »
czwartek, 02 czerwca 2011

Pierwsza zakwitła róża angielska o imieniu łyskacz.

 
21:02, emka1216
Link Komentarze (19) »
środa, 01 czerwca 2011

No i co tak rozłożyły tyłki. Do roboty!