Bo jestem dobra na serce Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu stanowią własność intelektualną jego właścicielki i podlegają ochronie prawnej. Ich kopiowanie i powielanie wymaga zgody autorki.
Kto mnie ogląda? " "
A może by gdzieś osiąść na stałe?

takie sobie granie

środa, 27 marca 2013

I tak to sobie toczy się wszystko do przodu, z dużą naszą pomocą. Pchamy te taczki i końca nie widać, ale w końcu zaświeci nam wiosenne słoneczko i wszystko zacznie wyglądać inaczej. Wydaje mi się, że jestem meteoropatką, ale nigdy nie poddawałam się chandrze zimowej. Tej, jednak, zimy, a właściwie już wiosny w duszy gra tęsknota tylko za słońcem, ciepłem i zielenią. Wargi mam spierzchnięte od mrozu i tak mnie on wysusza, że czuję się ciągle jak bym miała gigant kaca!  Nie pocieszają mnie nawet, w końcu nastałe piękne zachody słoneczka, które wychyliło kawałek buźki zza wiszącego pułapu szarości i walczy z nim dzielnie.

Nawet podróże, które tak lubię, mimo, że w celach zawodowych, nie sprawiają większej przyjemności, a to z powodu zimna. Toruń był piękny, ale zimny i szybko uciekaliśmy z Nowego Rynku w piwniczne opary piwa.

Dla poprawienia nastroju zajęłam się czymś twórczym. Odnowiłam wiklinowe mebelki łazienkowe. Pobawiłam się metodą serwetkową i wyszło całkiem przyjemnie i ... wiosennie.

Teraz jeszcze czeka mnie zmiana zasłonki i moje pomieszczenie sanitarne jasnością swoją będzie przywoływało właściwą i jedynie słuszną porę roku. Życzę Wam, i sobie, ciepełka i jeszcze raz ciepełka.  

wtorek, 07 sierpnia 2012
piątek, 15 czerwca 2012
środa, 19 października 2011
wtorek, 06 września 2011
wtorek, 05 kwietnia 2011
poniedziałek, 04 kwietnia 2011
poniedziałek, 14 marca 2011

No i dopadło mnie. Jeszcze kilka dni temu zastanawiałam się, jak to się stało, że zimę przechodziłam bez katarku najmniejszego, ja której czepiało się zwykle każde najmniejsze i najbardziej nieprzyjemne paskudztwo przeziębieniowe. Doszłam do wniosku, że widocznie odporności jakiejś nabyłam i teraz tak już będzie. Figa z makiem. Nagle zaczęło mnie boleć gardło, oczywiście w piątek, jakżeby inaczej,  potem ruszyła gorączka i tak półprzytomna wylądowałam w łóżku.

 

Trzeba Wam wiedzieć, że normalnie gorączki nie miewam. Każda kreska powyżej 36,6, powoduje u mnie utratę jasności myślenia i widzenia.  Ostatnie więc dni pamiętam więc jak przez mgłę.  I nawet dzisiaj, kiedy temperatura opadała,  żadna siła nie wyciągnęłaby mnie z łóżka. Nieczęsto mi się to zdarza.  Zaczęłam mieć za to ochotę na czytanie i nadrabiam lektury. Zaczęłam od Julii Child i jej życia w Paryżu.

 

Wybornie się czyta o jej fascynacji Francją i francuskim jedzeniem. Najbardziej denerwuje mnie, że z ziemi zielone wyłazi

 

a ja włóżku gnić muszę. Oczy mi się zamykają i czuję, że zaraz zasnę. Słaba jednak jeszcze jestem.

piątek, 04 lutego 2011

Zawsze czułam, że z nią jest coś nie tak.

(Źródło:http://www.google.pl/images?hl=pl&rlz=1T4SMSN_plPL372PL372&q=mona+lisa&um=1&ie=UTF-8&source=univ&ei=SkZMTeKCL8Sg8QPg7t3eCw&sa=X&oi=image_ 

result_group&ct=title&resnum=1&ved=0CDUQsAQwAA&biw=1345&bih=478)

wtorek, 11 stycznia 2011
wtorek, 30 listopada 2010

Coś mnie ostatnio na sprzątanie i Jandę zakręciło:

 

niedziela, 21 listopada 2010

Na dobranoc zachwyciłam się głosem tego pana, który usłyszałam dzięki komentarzowi Cane1, do postu dr Ewy. 

 

czwartek, 18 marca 2010

Moje dzisiejsze odkrycie. Może jestem za dinozaurami, bo ponoć od dawna jest znana, ale liczy sę, że znalazłam ją, oczywiście dzięki podpowiedzi życzliwej osoby. I słucham, słucham i słucham...

A w ogóle będzie w niedzielę w poznańskim Blue Not'cie.

czwartek, 11 marca 2010

A tak w ogóle to lubię takie klimaty.

 

wtorek, 16 lutego 2010

Każdego roku  organizowane są koncerty pod wspólnym zawołaniem urodziny Niemena. Staramy się z Ziemianinem na nich bywać. W zeszłym roku miały miejsce w Auli UAM w Poznaniu i zachwyciłam się występem Faridy. Pisałam o tym TUTAJ. W tym roku to był poznański Blue Note. Dla Faridy Aula była znakomitą oprawą. Dla muzyków występujących w dniu dzisiejszym był nią właśnie wspomniany klub.

Po koncercie stoliki prezentowały się malowniczo i  pusto.

niedziela, 14 lutego 2010

Czy wiecie o tym, że piosenkę "I will alwyas love you" napisała Dolly Parton i wykonywała ją w filmie "Najlepszy mały burdelik w Teksasie"?

czwartek, 07 stycznia 2010

 

To dwie z moich ulubionych piosenek Włodzimierza Wysockiego. Jako młodzież słuchałam  namiętnie  jedynej wydanej w Polsce płyty i umiałam je na pamięć.

 

 A dlaczego dzisiaj? Bo dzisiaj będę wspinała się na szczyty zawodowe, próbując w ciągu krótkiego czasu wykonać szereg czynności, które wymagają kilku dni! No i muszę zrobić kilka rzeczy, których nie lubię.

niedziela, 27 grudnia 2009

 

Popatrzcie na jej nogi. G E N I A L N E!!!

środa, 28 października 2009
wtorek, 22 września 2009

Dobranoc z kolejnym dinozaurem.

 

poniedziałek, 21 września 2009

Jedno z nas nie może się mylić

Zapaliłem zielony ogarek
By zazdrość ukłuła cię też
Lecz zleciały się zewsząd komary
Na wieść, że już można mnie zjeść
Zebrałem więc pył
Z szarych nocy i dni
I wsypałem w twój but pełną garść
Postąpiłem jak zbój
Dewastując twój strój
W którym przecież podbiłaś ten świat
Do lekarza zaniosłem swe serce
Powiedział, że nie jest tak źle
I sam sobie wypisał receptę
I imię wymienił mi twe
I zamknął się sam
W bibliotece a tan
Z naszych nocy doniesień miał stos
Dowiedziałem się wnet
Że skończony to człek
Że praktykę zaniedbał ten gość

Pewien święty też kochał się w tobie
Słuchałem go przez jakiś czas
Nauczał, że miłość powinna
Silniejszy niż złoto słać blask
Już bym wiarę mu dał
Już przekonać mnie miał
Lecz utopił się święty ów mąż
Ciało znikło a duch
Nieśmiertelny za dwóch
Dalej bzdury te same plótł wciąż

Zaprosił mnie pewien Eskimos
Wyświetlił najnowszy twój film
Nieszczęsny dygotał jak listek
I siny od zimna aż był
Przypuszczam, że zmarzł
Gdy wiatr suknię ci zdarł
I już nigdy nie przestanie się trząść
Wyszłaś pięknie, mój śnie
W tej zadymce, we mgle
Proszę pozwól, niech wejdę w twój sztorm

tłumaczenie Maciej Zembaty

sobota, 15 sierpnia 2009
środa, 29 lipca 2009

Na dzień dobry i dobrego wieczoru.

czwartek, 23 lipca 2009

Lubię takie starocie. Starocie?

 

niedziela, 28 czerwca 2009

Przeczytałam wpis wiedźmy tutaj, oglądnęłam filmik i przypomniało mi się, że kiedyś, dawno temu czytałam o tangu świetny artykuł. Przypomniałam sobie również, że umieściłam na ten temat notkę w ówczesnie prowadzonym blogu. Ogólnie rzecz biorąc w Argentynie to taniec uliczny.

 

Kocham taniec i nie wyobrażam sobie bez niego życia, a tango zawsze mnie fascynowało. Oto fragment artykułu:

„(…) Przyjemność, odprężenie, bezpieczeństwo. Takie uczucia najczęściej towarzyszą kobietom przy tangu z dobrym partnerem. Każde tango to trzyminutowy romans(…).

(…) Argentynki, choć życiowo bardziej obrotne od mężczyzn, potrafią być w tangu uległe i posłuszne(…).

(…) tango odkrywa osobowość tego, kto tańczy. Jak na dłoni widać, kim tancerz jest i w życiu, i w łóżku. Bo tańczyć tango to mieć kobietę na trzy minuty. A o kobietę w Argentynie było kiedyś bardzo trudno, dlatego mężczyźni uczyli się tanga od mężczyzn i tangiem zdobywali kobiety. Do tej pory można w Argentynie zatańczyć na męskich Milongach, co pomaga mężczyznom wczuć się w role kobiet w tangu i umiejętniej je poprowadzić. (…)

(…) Klucz do sukcesu w tangu, tak jak w życiu, jest wciąż ten sam: balans miedzy macho a gentelmanem. Sukces odnoszą ci, którzy rozumieją, że mężczyzna nie tylko tańczy z kobietą, ale dla kobiety. Bez względu na to, gdzie tańczy – albo mężczyzna uwiedzie w tangu kobietę  i będzie chciała z nim tańczyć, albo nie”

(Polityka 26/2004)

Znalazłam w you tub'ie filmik, który może chociaż trochę przybliża atmosferę tego tanga nie wyuczonego, ale naturalnego.

 

 

 
1 , 2